Wyklęty kapelan z Komorowic. Służył w oddziale "Bartka"

2 marca 2018 1953

1 marca obchodziliśmy Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Z tej okazji warto przypomnieć postać pochodzącego z Komorowic ks. Rudolfa Marszałka.

ks. Rudolf Marszałek


Ksiądz Rudolf Marszałek urodził się 29 sierpnia 1911 roku w Komorowicach. W naszych księgach parafialnych jest wpis o jego chrzcie. W wieku 17 lat ukończył ochotniczą służbę wojskową w Szkole Podchorążych Piechoty w Zambrowie. 4 lata później wstąpił do Seminarium Zagranicznego Towarzystwa Chrystusowego dla Wychodźców w Potulicach, a w 1939 roku otrzymał święcenia kapłańskie.

Tuż przed wybuchem II wojny światowej został powołany jako kapelan 58. Pułku Piechoty w Poznaniu. Następnie trafił do Warszawy, gdzie służył podczas obrony stolicy. Po opuszczeniu więzienia, do którego trafił aresztowany przez Niemców, nawiązał kontakt z konspiracją niepodległościową. Trafił do Bielska, gdzie tworzył Łańcuch Wolnych Polaków przekształcony później w Orła Białego.

Po dekonspiracji w 1940 roku ks. Rudolf otrzymał rozkaz wyjazdu na Węgry, a później do polskiego wojska, które tworzyło się we Francji. Zatrzymany przez gestapo został zesłany do obozów koncentracyjnych w Mauthausen i Gusen. W 1943 roku został zwolniono go do domu z powodów zdrowotnych.

Następnie w konspiracji pełnił funkcję kapelana Batalionów Chłopskich na terenie Śląska Cieszyńskiego. W 1945 roku otrzymał przydział do 13. DP w Katowicach jako kapelan wojskowy. Kiedy dowiedział się, że jest poszukiwany przez UB wyjechał do Niemiec, ale po kilku miesiącach wrócił do Polski.

Rok później trafił do Zgrupowania NSZ pod dowództwem kpt. "Bartka" Po likwidacji żołnierzy NSZ ze Zgrupowania kpt. Henryka Flame "Bartka" na Podbeskidziu, w której zginęło 200 żołnierzy NSZ 12 grudnia 1946 roku, został aresztowany przez UB. Ks. Marszałka oskarżono m.in. o sprawowanie funkcji kapelana w szeregach NSZ. Ostatecznie został skazany na śmierć. Osadzono go w Areszcie Śledczym Warszawa-Mokotów i stracono 10 marca 1948 roku - a więc za tydzień będzie 70. rocznica jego śmierci.
ks. Jacek Pędziwiatr

Komentarze